Podczas wczorajszego spaceru po dzikich łąkach, na myśl nasuwał mi się Mickiewicz i Stepy Akermańskie. Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Słowa mogą wyrazić więcej niż obrazy. Słowo to słowo, a obraz może zmylić. Tak samo jak muzyka. Nawet ta najpiękniejsza i najbardziej przesycona barwą może zostać źle zinterpretowana i wtedy utraci sens. A słowo to słowo. Wyraża to, co oznacza.
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi;
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.
Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,
Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz